Makenzen Szantymaniak hiperaktywny Joanna von Mackensen ;)
Pomogła: 198 razy Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-07-22, 15:15 Coś dla (d)ucha, czyli Rubin 2007
Na ten koncert czekałam od grudnia 2006, kiedy to się dowiedziałam, że coś takiego istnieje. Jasnogórskie Spotkania Szantowe to impreza inna niż wszystkie, bo odbywająca się w szczególnym miejscu i pozwalająca na chwilę się zatrzymać w pędzie codziennych spraw oraz podelektować się wspólnym przebywaniem z zespołami i żeglarzami u stóp Matki Boskiej Częstochowskiej.
21 lipca "rankiem świtkiem kole południa" wsiadłam w pociąg relacji Warszawa Wschodnia - Częstochowa Osobowa (zwana przez miejscowych Główną, niemniej tablice wiszące na dworcu uznają jedynie pierwszy człon tej nazwy ). Na rzeczonym dworcu już czekał na mnie SoR, który, jak się okazało, na zdjęciu na awatarze jest kompletnie do siebie niepodobny
Prosto z dworca udaliśmy się do najlepszej w Częstochowie kebabowni, gdzie wchłonęłam w trzewia dwa kebaby (bo pan zza lady się przesłyszał i zrozumiał, że chcę 2 kebaby, a nie jeden), po czym poszliśmy na Jasną Górę.
o 1645 w kaplicy Cudownego Obrazu zaczęła się msza św. z oprawą muzyczną w wykonaniu Pereł i Łotrów, sprawowana w intencji wszystkich żeglarzy, tych co są na morzu i tych, co z niego nie powrócili. Perły wykonały między innymi gospelowy utwór "Jubalee" oraz dwa oazowe kawałki - "Niegodny" i "Wielbić Pana chcę". Czytania mszalne i kazanie kręciły się oczywiście wokół żeglarstwa, ksiądz zadał ciekawe pytanie: skoro śpiew jest od wieków nierozerwalnie związany z żeglarstwem, to czy biblijni żeglarze i rybacy śpiewali? I doszedł do wniosku, że nie, bo w tamtejszej kulturze nie było to mile widziane (?).
Po mszy wszyscy udali się do sali im. ks. Kordeckiego, gdzie czekał już Marek Szurawski, sprawca całego rubinowego zamieszania. Zajęliśmy miejsca, a po chwili na scenie pojawił się pierwszy zespół - Gdańska Formacja Szantowa, by zaśpiewać rubinowy "hymn", czyli utwór "Ucieczka grzesznych" ze słowami K.I. Gałczyńskiego. Po wykonaniu w/w utworu ich miejsce na scenie zajął zespół Pchnąć w tę łódź Jeża, który mnie totalnie zauroczył cudownym głosem Jeżynki oraz karkołomnymi wyczynami skrzypaczki i akordeonisty. Była opowieść o piratce Alvildzie, pieśń o albatrosie, a także muzyczna podróż na Łotwę w celu podsłuchania, co też śpiewają tamtejsi żeglarze.
Po Jeżach na scenie pojawił się Paweł Leszoski, wprawdzie bez DNA, ale i tak jego ciekawie brzmiący głos i spokojne ballady mile łechtały żeglarskie i szantymaniackie dusze publiczności.
Następny zespół to Drake. Częstochowska kapela zagrała wprost porywająco, dając niezły popis muzycznych umiejętności. Szczególnie mnie zachwyciła piosenka "Navigare necesse est". Spotkała mnie też niemała niespodzianka, mianowicie w jednym utworze usłyszałam zagrany na flażolecie motyw znany mi z piosenki "Od Očovej do mlyna" słowackiego zespołu folkowego Družina. Tak sobie kiedyś myślałam, że fajnie by było go przeszczepić na szantowy grunt, a tu proszę...
Potem miejsce na scenie zajęła Gdańska Formacja Szantowa, by zagrać coś więcej. Było "Moje miasto ma oczy zielone", "Rybaczka", "Miał być jeden rejs", a także piosenka, której motywem przewodnim była emigracja zarobkowa Polaków na Wyspy.
Następnie wystąpiły Perły i Łotry, wykonując utwory a cappella, w tym "Burzę" (a'propos, kiedy piszę te słowa, za oknem nad miastem przetacza się właśnie burza) i "Do abordażu". W przerwach pomiędzy utworami Doktor bawił nas przednią konferansjerką. Mało brakowało, a pospadalibyśmy z krzeseł ze śmiechu, gdy nawiązał do zadanego przez księdza na kazaniu pytania i przejęzyczył się, mówiąc: czy biblijni żeglarze i rybacy pływali?
Na końcu wystąpili gospodarze wieczoru, czyli Stare Dzwony, bez Jurka Porębskiego, ale za to z Dominiką Żukowską.
O 2100 w kaplicy Cudownego Obrazu odbył się Apel Jasnogórski, a po nim, w Cafe Belg, dalsza część zabawy. Siedzieliśmy do 0200 w nocy, słuchając Andrzeja Koryckiego i Dominiki Żukowskiej oraz szalejąc z Drake'ami i Gdańską Formacją Szantową. Temperatura w knajpce nie ustępowała tej, która poprzedniej nocy trawiła mnie w Tavernie 10 B w czasie występu Strefy Mocnych Wiatrów
Każdy występ poprzedzało krótkie spotkanie z poezją ks. Jana Twardowskiego, którą czytał Marek Szurawski.
Tak było!
Reasumując, zabawa była po prostu w dechę, po raz kolejny dotarło do mnie, że bez szant i szantopochodnej muzyki nie wyobrażam sobie życia :)
Wreszcie pora podziękować wszystkim szantymaniakom, w których zacnym towarzystwie przyszło mi spędzić ten wyjątkowy wieczór: SoR-owi, E.T., Mrufie, Stwoszowi, Toshce, Czarownicy, Ziellonej i jej siostrze, a także pozdrowić przesympatycznych żeglarzy z Yacht Klubu "Kolejarz" :)
_________________ W Polsce nawet kryzys się nie udaje... Komitet Obrony Marka Majewskiego Ręce precz od precza :)
Makenzen Szantymaniak hiperaktywny Joanna von Mackensen ;)
Pomogła: 198 razy Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-07-24, 20:52
Może teraz się uda wrzucić parę fotek.
Drake.JPG
Plik ściągnięto 3463 raz(y) 50,17 KB
bodhranista.JPG najczęściej fotografowany przeze mnie obiekt ;-)
Plik ściągnięto 3463 raz(y) 30,2 KB
Perły i Łotry.JPG
Plik ściągnięto 3463 raz(y) 44,04 KB
Marek Szurawski.JPG
Plik ściągnięto 3463 raz(y) 30,97 KB
Ryszard Muzaj.JPG
Plik ściągnięto 3463 raz(y) 32 KB
Stare Dzwony.JPG
Plik ściągnięto 3463 raz(y) 44,82 KB
Drake w Cafe Belg.JPG
Plik ściągnięto 3463 raz(y) 52,03 KB
sekcja rytmiczna.JPG
Plik ściągnięto 3463 raz(y) 33,22 KB
_________________ W Polsce nawet kryzys się nie udaje... Komitet Obrony Marka Majewskiego Ręce precz od precza :)
dzięki Makkęzo za zdjęcie z afterparty - niestety droga do domu daleka była...
i przepraszam, że ja tak bez pożegnania.... Gocha to chociaż powiedziała Wam coś... :(
_________________ "Trzy i pół godziny snu musi żeglarzowi wystarczyć, a jeśli nie wystarcza, to znaczy, że powinien raczej grać w golfa, a nie żeglować." - Les Dmowski
Makenzen Szantymaniak hiperaktywny Joanna von Mackensen ;)
Pomogła: 198 razy Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-07-25, 18:37
Nie ma za co!
Ależ nie szkodzi, Tosiu :) Mowa pożegnalna Stwoszki też jakoś dziwnym trafem umknęła mojej uwadze, niemniej bardzo mi było miło Was poznać :)
_________________ W Polsce nawet kryzys się nie udaje... Komitet Obrony Marka Majewskiego Ręce precz od precza :)
Joanna, w imieniu organizatorów ogromnie dziękuję Ci za tak szczególową relację z imprezy. Super, że na RUBINIE znalazłaś coś dla siebie. RUBIN 08 w przygotowaniu!
Poydrawiam
Makenzen Szantymaniak hiperaktywny Joanna von Mackensen ;)
Pomogła: 198 razy Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-12-16, 20:59
Ależ naprawdę nie ma za co :) Niesamowite, że stary, pokryty patyną dziejów wątek nagle został odkopany i wywleczony na wierzch :)
Cieszę się, że inicjatywa Rubinu się rozwija i życzę Ci oraz wszystkim organizatorom dużo zapału, aby rosła w siłę... a szantymaniakom żyło się dostatniej :))) Pozdrawiam!
_________________ W Polsce nawet kryzys się nie udaje... Komitet Obrony Marka Majewskiego Ręce precz od precza :)
Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania w 2008 roku, to już niebawem. Dziękuję organizatorom za wspaniałą inicjatywę, choć raz w roku coś się w mieście dzieje ciekawego
_________________ Pozdrawiam
Daniel
Życie jako rekurencyjna próba interpolacji wielomianem szczęścia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum